Bank zablokował konto, bo zamiast karty pobytu jest stempel
Opisany przez MOST przypadek: 50 tys. zł zablokowane, rata kredytu zagrożona — bo decyzja nie zapadła w terminie.
Co się wydarzyło
MOST opisał sprawę obywatela Białorusi, specjalisty IT mieszkającego w Polsce. Wniosek o zezwolenie na pobyt złożył w grudniu — od tego czasu jego jedynym dokumentem był stempel potwierdzający złożenie wniosku; na termin odcisków palców wciąż czekał.
W maju 2026 r. bank (Pekao S.A.) powołał się na przepisy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i zażądał potwierdzenia legalności pobytu. Stempla nie uznał za wystarczający. 14 lipca 2026 r. zablokował operacje na rachunkach; na koncie oszczędnościowym pozostało niedostępne około 50 tys. zł. Zagrożona stała się spłata kredytu hipotecznego.
Według MOST uzyskanie dokumentu, którego żądał bank, może w urzędzie zająć od dwóch do czterech miesięcy — mimo że przepisy przewidują na to znacznie krótszy termin.
Związek z przewlekłością
To pokazuje, że koszt przewlekłości nie kończy się na czekaniu. Stempel jest legalną podstawą pobytu, ale instytucje prywatne traktują go inaczej niż karta — a im dłużej trwa postępowanie, tym dłużej człowiek funkcjonuje z dokumentem, którego bank, pracodawca albo wynajmujący mogą nie zaakceptować.